Sabotowanie poszukiwań życia na Marsie

Poszukiwania życia na Marsie mogą być skazane na niepowodzenie od samego początku. Są dowody na to, że faceci z NASA i innych miejsc związani z kosmicznym establishmentem, mogą blokować tego rodzaju odkrycia.

Kilka lat temu, kiedy Laboratorium Napędu Odrzutowego (Jet Propulsion Laboratory) zostało zmuszone pod naciskiem opinii publicznej do wykonania wysokiej rozdzielczości zdjęć „twarzy na Marsie”, ostateczny, publicznie opublikowany obraz był tak zniekształcony wskutek zastosowania aktywnych filtrów dolno- i górnoprzepustowych, że był praktycznie bezużyteczny. Winni tego przyznali później, że to ich sprawka, ponieważ poczuli się urażeni tym, że zmuszono ich do zrobienia czegoś, co uważali za marnowanie ich czasu. Tyle oficjalnie, ale są też tacy, którzy podejrzewają bardziej ponure przyczyny.

W czerwcu w dziale poświęconym nauce na stronie internetowej TimesonLine pojawiła się sugestia, że istnieje mechanizm, być może nawet swego rodzaju „spisek”, prowadzący do błędnych posunięć NASA. Na przykład w ubiegłym roku lądownikowi Phoenix, który miał szukać molekuł opartych na węglu mogących być oznaką życia, nie udało się nic znaleźć. Później wyjaśniło się, że sonda była tak skonstruowana, żeby wszelkie istniejące tam węglowe molekuły zostały spalone w płomieniu dysz lądującego Phoenixa. Z kolei eksperymenty na pokładzie, których celem miało być znalezienie nadchloranów, były obarczone takimi błędami, że nawet w najbardziej sprzyjających okolicznościach nie można było liczyć na sukces.

W innym przypadku, opisanym przez Milesa O’Briena z CNN, kiedy na trasie jednego z marsjańskich łazików znalazło się coś, co przypominało spiralnie skręconego robaka, nic podjęto żadnych działań, by wykonać jeszcze jedno zdjęcie tego obiektu. Prawdę mówiąc, NASA nawet nie usiłowała omawiać tej sprawy, najwyraźniej bojąc się, że słowo „skamieniałość” otworzy przysłowiową puszkę Pandory.

Michael Brooks mówi, że Gilbert Levin, który w roku 1976 realizował eksperyment przy pomocy sondy kosmicznej Viking i uzyskał pewne pozytywne wyniki wskazujące na istnienie życia, utrzymuje że w wśród szefów NASA są ludzie, którzy ze względów religijnych wykluczają istnienie życia na Marsie.
Z kolei inni, tacy jak Richard Hoagland, wskazują na raport Instytutu Brookingsa z lat 1950., który zaleca, aby wszelkie dane znalezione przez NASA i wskazujące na istnienie inteligentnego życia poza Ziemią, były utajniane, gdyż mogą one zdestabilizować społeczną równowagę na naszej planecie.

Poszukiwacze życia we wszechświecie będą chyba musieli poczekać na jakieś spektakularne wydarzenie, które przebije wszelkie eksperymenty naukowe, których wyniki zawsze można zignorować lub zanegować – na przykład, relację telewizyjną z lądowania istot pozaziemskich na trawniku przed Białym Domem.

(Źródło: Atlantis Rising, nr 77, wrzesień-październik 2009)


Możesz śledzić odpowiedzi do tego wpisu za pomocą RSS 2.0 feed. Możesz leave a response, or trackback z Twojej własne strony.

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, należy się zalogować.

 
stat4u